10 największych prawd i mitów na temat ząbkowania

Październik 05, 2017
10 największych prawd i mitów na temat ząbkowania

Dyskusję na temat kolek i ząbkowania zawsze należą do najbardziej pożądanych wśród mam. Jestem przekonana, że wynika to głównie z tego, że co druga z nas lubi ponarzekać sobie i próbuje znaleźć zrozumienie u innych mam, które ten ciężki okres właśnie przeżywają.

Jak to mówią w „grupie siła”. Zawsze raźniej i lżej na sercu. Poza tym, my kobiety, no tak już mamy lubimy sobie pogadać.

Dzisiaj jak pomyślę o kolkach, to pamiętam ten okres jak za mgłą. Ty na pewno też! Serio! To mija, odchodzi w niepamięć, zapomnienie. Bo przecież pojawiają się nowe problemy np. ząbkowanie, alergie pokarmowe przy rozszerzaniu diety, bunt dwulatka, bunt trzylatka i cotygodniowe choroby żłobkowe i przedszkolne. To tak w skrócie do trzeciego roku życia, bo do tego etapu mam doświadczenie.

To są tak naprawdę błahe problemy. To nie są w ogóle problemy!

Słuchajcie, albo jak kto woli, poprawnie językowo czytajcie. Mojej przyjaciółki dziecko ma stwierdzony autyzm. To dopiero są problemy, kiedy nie wiesz jak pomóc dziecku, dotrzeć do niego, zrozumieć co czuje, od czego zacząć, gdzie szukać pomocy, do kogo się zwrócić i kogo obwiniać! Rozmawiamy codziennie, i każdego dnia podziwiam ją jeszcze bardziej z jakim zaangażowaniem szuka pomocy, czyta, bada, wyszukuje nowe rozwiązania. Czasem wtrącę „ja bym tak nie dała rady”. Na co ona odpowiada „…dałabyś, każda by dała i zrobiła wszystko, co w jej mocy”.

Ząbkowanie to taki dziwny okres, podczas którego myślimy jakoś stereotypowo. Wszystkie infekcje które się przyplątają, epidemie, skoki rozwoje, marudne dni, sytuację, które odbiegają od normy dnia codziennego zaraz są przez nas diagnozowane jako ząbkowanie, no bo co innego?

Jest to niestety taki okres, który nas nie ominie, no nie ma jak. Co grosza czeka nas dwukrotnie, jeżeli oczywiście macie tylko jedno dziecko. Im więcej dzieci, tym bardziej jesteśmy zaprawione w boju #matkiweteranki.

Nie bez przyczyny w parentingu krąży kawał o połknięciu monety. Kojarzycie?

Kiedy dziecko połknie monetę…

Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
Drugie dziecko: Czekasz aż wysra .
Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

Wokół ząbkowania krąży wiele plotek, które spędzają sen z powiek niejednemu rodzicowi. Zebrałam w TOP TEN najciekawsze. Sprawdźmy, które z nich są prawdą, a które mitem!

Ząbkowanie zawsze boli. PRAWDA, ale …

są dzieci, które bardzo łagodnie przechodzą przez okres ząbkowania. Moja Amelia niestety należała do tej drugiej grupy. Jednak nie dziwie się, że dzieci podczas ząbkowania są marudne, płaczą, tracą apetyt – są po prostu nieznośne. Nabrzmiałe dziąsła powodują cholerny ból. Przechodziłam to na własnej skórze 4 lata temu, gdy w piątym miesiącu ciąży zaczęła mi się wyrzynać ósemka. Myślałam, że umrę z bólu. Na kilka minut pomagał mi dentinox dla dzieci, ale miałam wrażenie, że te minuty zamieniają się w sekundy i z każdą kolejną aplikacją moje dziąsło się uodporniało. Musiałam to przeczekać.

Ślinienie zawsze oznacza ząbkowanie. MIT

Gdy dziecko kończy 3-4 miesiące, intensywniej zaczynają pracować u niego gruczoły ślinowe i wcale nie mają one związku z ząbkowaniem. Dziecko często nie nadąża z połykaniem śliny, stąd jej nadmiar w buzi, na brodzie, pod szyją. Podobną wzmożoną pracę ślinianek można zaobserwować, gdy dziecko przygotowuje się do mówienia. Dlatego warto  w tym okresie zaopatrzyć się w śliniaki.

Wszystkie dzieci ząbkują w podobnym wieku. MIT

Żadne dziecko nie rozwija się książkowo. Nie ma reguły. Teoretycznie dwa dolne siekacze powinny pojawić się w okresie 5-10 miesięcy, a dwa górne w okresie 8-12 miesięcy. Zauważcie, że w książkach zawsze podawane są widełki. Dlaczego? Moim zdaniem dla bezpieczeństwa, żeby nikt nie powiedział #bullshit. Mając szeroki przedział zawsze znajdziemy odpowiednią klasyfikację dla swojego dziecka. Więc nie martwcie się , jeżeli Wasze dziecko ma 7 miesięcy i żadnego kasownika. Pierwszy ząbek może pojawić się w wieku 3, jak i 12 miesięcy czy nawet później. Genetyka robi swoje. Zdecydowana większość dzieci kończy swoją przygodę z mleczakami przed 32 miesiącem życia, mając 20 zębów mlecznych, czyli o 12 mniej, niż w późniejszych latach zębów stałych. Wynika to z braku zębów przedtrzonowych.

Niemniej jednak pamiętajcie, że jeżeli brak zębów u dziecka Was niepokoi, a to Wy najlepiej znacie swoją pociechę, warto skonsultować się z pediatrą lub udać się do stomatologa dziecięcego, może także, okazać się niezbędna wizyta u logopedy.

Pamiętacie, w którym miesiącu u Waszego dziecka pojawił się pierwszy mleczak?

Zęby należy myć od pierwszego ząbka. PRAWDA, ale …

Dbanie o higienę jamy ustnej u dzieci należy zacząć obowiązkowo w momencie kiedy pojawia się pierwszy ząbek. Oczywiście nie jest to data startu. Można zacząć znacznie wcześniej. Tak też zrobiłam. Kiedy zauważyłam objawy silnego ślinienia się patrz kilka pkt. wyżej (MIT) uważałam, że to już ten czas, lada dzień będzie ząb!

Więc biegusiem do sklepu po silikonową szczoteczkę, pastę elmex 0-6 miesięcy i zaczęłam kolejny level w okresie dorastania mojego dziecka.  Szczoteczką silikonową na palec masowałam raz dziennie dziąsła. Starałam się robić to po „ostatnim” wieczornym karmieniu, pomijając fakt, że do drugiego roku życia Amelia, budziła się w nocy 3 razy na „mleko”… Byłam przekonana, że i tak robię dobrze, w pewnym stopniu na pewno niwelowałam ryzyko infekcji, bakterii, gdy coraz częściej rączki i zabawki wędrowały do buzi. Zęba nie było jeszcze przez dobre dwa miesiące. Ale dzięki dbaniu o higienę jamy ustnej uniknęliśmy w tym okresie pleśniawek.

Szczoteczkę do zębów zmieniamy raz w roku. MIT

Szczoteczki dla dzieci, jak i dorosłych zużywają się dość szybko. Włosie wykrzywia się na wszystkie strony świata! Takie wyliniałe, zniszczone szczoteczki nie umyją dokładnie zębów. Nie wiem jak to wygląda u Was, ale Amelia lubi „zagryzać” szczoteczkę i dość szybko robi się taka „płaska szczota z czymś po bokach” i to jest dowód na to, że nawet po dwóch tygodniach trzeba kupić nową…

Średnio szczoteczkę należy wymieniać raz na kwartał, zarówno dzieciom jak i dorosłym. Chyba, że macie na tym punkcie bzika, można to robić nawet raz w miesiącu. Co, kto woli.

Gryzaki należy wkładać do zamrażarki. MIT

Oj pamiętam dobrze taki wynalazek. Mieliśmy taki jeden specjalny gryzak, wkładałam go na 15-30 minut do zamrażarki i jak wyciągałam to myślałam, że ręce mi odmrozi.

Nie! Takich rzeczy nie stosujemy, niosą ze sobą ryzyko odmrożenia dziąseł, śluzówki lub nawet podrażnić rączki. Chłodny gryzak może i przynosi ulgę, ale pamiętajmy, że tylko chwilową. W rezultacie może spowodować więcej szkody niż pożytku.

Niektóre dzieci rodzą się z zębami. PRAWDA

Zdarza się także, że taki ząbek wrodzony może się chwiać i wtedy stomatolog dziecięcy musi zadecydować, co  z nim zrobić. Usunąć czy zostawić? Chwiejący ząb niesie ryzyko zadławienia się.

Plamki na zębach mlecznych mogą oznaczać próchnicę. PRAWDA

Tutaj nie ma dyskusji, kiedy zobaczycie na zębach mlecznych jakiekolwiek plamki, przebarwienia, kropki mogą być one oznaką próchnicy,  należy jak najszybciej udać się do dentysty. Próchnica przy zębach mlecznych postępuje znacznie szybciej niż przy zębach stałych, ponieważ są one mniej zmineralizowane.

Dziecko, które ma ząbki, nie powinno jeść w nocy. PRAWDA

Dokarmianie dziecka w nocy może przyczynić się do powstawania próchnicy. Łatwo się mówi w nocy dziecku podajemy wodę… Ale jak wygrać z wrzeszczącym dzieckiem w nocy, które chce jeść? No właśnie.

W czasie ząbkowania odporność dziecka jest obniżona. PRAWDA

Mity w kategorii parentingu, wyrastają jak grzyby po deszczu. Im więcej doświadczonych „specjalistów”, mam na myśli Panią Krysię – największą plotkarę z osiedla, która zjadła wszystkie rozumy, Panią Gienie  z warzywniaka,  która łyka jak pelikan, wszystko co usłyszy – warto obalać, negować! Nie wyśmiewać, bo pamiętajmy każdy ma prawo się mylić, coś źle zrozumieć, niedosłyszeć i przekręcić po swojemu. Ale jeżeli wiemy, że nie ma racji, trzeba to powiedzieć głośno i wyjaśnić. Takie mity mogą spowodować jeszcze większa szkodę dla dziecka i niepotrzebny stres dla młodych rodziców.

Na pewno pamiętacie sytuacje, w których koleżanka Wam coś opowiadała, a Wy ze zdumieniem i niedowierzaniem potakiwałyście głową „taaaaaak, nie wiedziałam, tyle muszę się jeszcze w życiu nauczyć”. A potem okazywało się, że były to takie głupoty, że włos na głowie się jeży…

A Ty? Z jakim mitem się spotkałaś?

Udostępnij

gadkamatka

Patrycja, 28 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.