6 niebezpiecznych gadżetów w dziecięcych łóżeczkach

Czerwiec 03, 2016
6 niebezpiecznych gadżetów w dziecięcych łóżeczkach

Kiedy przygotowywałam wyprawkę dla Amelii, chciałam żeby wszystko było „dopieszczone”. Począwszy od ubranek, kosmetyków, które musiały być z najwyższej półki. Wybierałam głównie „te najpopularniejsze”, bo – bo takie są najlepsze! Wszyscy je mają! Szybko jednak „spadłam” na ziemię, kiedy te najdroższe i popularne zaczęły Am uczulać.

No i pokoik oczywiście na wypasie. Nie mogło zabraknąć w nim największych hitów z kategorii wyprawka niemowlęca, coś w kierunku przekonania „Uwaga! Tego NIE MOŻE zabraknąć w pokoiku Twojego dziecka”. Wierzyłam w to, jak w istnienie Św. Mikołaja. Rozumiecie. Dziecku chciałam kupić i dać wszystko! To co MODNE, to co na TOP-ie, jak piszą blogerki fashion musiało być MUST HAVE!

W tej całej euforii pogubiłam się. Ubranek nakupiłam jakbym rodziła trojaczki. Wózek, który wydawał się najlepszym w kategorii wózki dziecięce, okazał się rozczarowaniem zaledwie po szczęściu miesiącach użytkowania. Waga do ważenia niemowląt, użyta zaledwie kilka razy, leży zakurzona w piwnicy. Jedynie przewijak udało mi się „opchnąć” na olx.pl. Chociaż i tutaj bilans nadal jest na minusie.

Wszystko w katalogach, w witrynach sklepowych i wystawach wygląda bajecznie. Dopiero później tę bajkę weryfikuje zderzenie się z rzeczywistością – momentem użytkowania. Wracając do meritum. Co nie jest potrzebne w łóżeczku niemowlaka? Mi udało się wyliczyć 6 rzeczy.

Pluszaki

To jeden z tych zbędnych elementów w łóżeczku niemowlaka. Chciałabym napisać „zabierają miejsce”, i mogą wyrządzić krzywdę, ale misio miniaturowych rozmiarów jakim cudem może to zrobić? Przede wszystkim jest źródłem roztoczy, na które dziecko może być uczulone, a po drugie niemowlę może się wtulić i mieć problem z oddychaniem – tak piszą w poradnikach.

Paranoja? Może i tak, ale przezornego … W łóżeczku Amelii na zmianę były dwie maskotki, w zależności od tego, co danego dnia na nią działało – szumiący miś Whisbear „Strażnik dziecięcego snu” lub Siostrzyczka Na Dobranoc marki Fisher Price, której po dotknięciu  świecące serduszko grała kołysankę i usypiała ją w kilka minut. Dlatego, w kategorii pluszaki, uważam, że jeden, dwa nie zaszkodzą. Wszystko w granicach rozsądku i z umiarem.

Baldachim/ zasłonka łóżeczkowa

Na początku ciąży też o nim marzyłam, bo kto nie marzy, by swojej córeczce stworzyć „królewskie” łoże, niczym z bajki. Piękny element dekoracyjny. Ciężko jest mi się w tym temacie jednak wypowiadać jako użytkownik i specjalistka, bo nie zdecydowałam się na zakup, ale słyszałam kilka opinii np. baldachim grozi uduszeniem dziecka – może spaść na buzie, dziecko, które już łapię w rączki grzechotki itp. może pociągnąć i zrzucić na siebie. Po drugie, i tutaj się zgodzę, baldachim jest źródłem roztoczy. Oczywiście, wybór jest sprawą indywidualną. Ja zrezygnowałam z efektu „wow”, bo taki na pewno jako pierwsze wrażenie wywołuje.

Może, któraś z mam wypowie się, czy u niej baldachim zdał egzamin?

Poduszki

Według ekspertów powinno zrezygnować się z poduszki dla dzieci w okresie od roku do 3 lat. Poduszki stanowią zagrożenie, gdy dziecko się wierci może włożyć główkę pod spód  i tym samym mieć problemy z oddychaniem. Często również rodzice kupują za bardzo „wypchane” poduszki, co niekorzystnie wpływa na zaburzenie linii prostej kręgosłupa z główką.

My z uwagi na refluks dziecięcy korzystaliśmy z delikatnej, piankowej poduszki zwanej w internecie „klin”, „anty-refluks”. Odpowiedni kąt nachylenia poduszki zmniejsza możliwość zakrztuszenia się oraz zapobiega cofaniu się treści żołądkowo-przełykowej. Dodatkowo specjalny kształt poduszki zapewnia swobodne oddychanie dzieciom zakatarzonym, udrożniając im drogi oddechowe.

Ochraniacz na łóżeczko (szczebelki)

W pierwszych miesiącach życia dziecka, nie ma potrzeby kupować go od razu. Co prawda często są elementem dodatkowym w komplecie z pościelą, ale jeżeli dokupujecie go osobno, to kilka pierwszych miesięcy po prostu warto się wstrzymać. Gdy dziecko jest malutkie nie przemieszcza się po łóżeczku, więc ryzyko poobijania się jest nikłe. Parę razy jednak zauważyłam, że Amelia zerwała ręką ochraniacz, czy zaklinowała sobie nóżkę w szczebelkach, więc wcale nie jest to element taki bezpieczny. Finalnie obudziła się z płaczem.

Kilka dodatkowych cech przeciw? Nie widzimy dziecka, ochraniacz przysłania dziecko, niemowlę może też udusić się poprzez ograniczony dopływ powietrza, a gdy „przybliży” się zbyt blisko – oddycha wówczas wydychanym powietrzem, który zawiera dwutlenek węgla, no i w każdej chwili może zerwać ochraniacz, zaplątać się w nim.  Wydaje mi się jednak, że są to naprawdę skrajne, pojedyncze przypadki, i nie ma co ich szukać na siłę, ale nie zmienia to faktu, że występują. Taka informacja dla naszej świadomości.

Kołderka

Jeżeli gabarytowo jest większa od niemowlaka, występuje ryzyko uduszenia się, zaplątania itp.  Lepiej korzystać ze śpiworków na noc, w których dziecko nie ma możliwości rozkopywania się lub kiedy ma jeszcze kilka tygodni z rożków dla dzieci. Chociaż ja i rożka się bałam, a że się „zsunie w dół”, w końcu miała zaledwie 50 cm, to ten rożek był wielkości dwóch Amelek.

Karuzela

Niemowlę w pierwszych tygodniach widzi zaledwie rzeczy w odległości 20-30 centymetrów, dlatego taką karuzelę lepiej zamontować w okresie dwóch, trzech miesięcy. My pożyczyliśmy karuzelę od znajomych, ale praktycznie nie była używana. Tak jak pisałam powyżej, u nas funkcje uspokajacza spełniał Whisbear lub Siostrzyczka na dobranoc.

Dodatkowo karuzela za każdym razem mi przeszkadzała, a chociażby gdy wkładałam Am do łóżeczka, zawsze jakoś nieporadnie musiałam o nią zahaczyć. Nie zmienia to faktu, że karuzela przypięta nad łóżeczkiem przyczynia się do rozwoju niemowlaka i jest dla niego niesamowitą atrakcją. Co kto woli. Wybór zawsze należy do nas. U nas nie zdała egzaminu.

Jak więc powinno wyglądać łóżeczko niemowlaka?

Łóżeczka dla niemowląt, wyposażone w powyższe gadżety, może i wyglądają bajecznie, uroczo czy bardzo estetycznie, ale nie koniecznie jest wygodne podczas codziennego funkcjonowania. 

Tak naprawdę im mniej rzeczy w łóżeczku, tym lepiej. Kilkutygodniowemu noworodkowi naprawdę nie są potrzebne gadżety. Warto pamiętać, że łóżeczko niemowlaka to miejsce spokojnego snu i wypoczynku, a nie mata edukacyjna wprowadzana w pierwszych dniach życia. Wszystko w swoim czasie.

Udostępnij

gadkamatka

Patrycja, 28 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.

  • Neszka Reindeer

    jesli chodzi o baldachim to w moim przypadku odrgywal role glownie ochronna przed komarami 🙂 wiec tak owszem sprawdzil sie idealnie. Corka nie byla nigdy pogryziona przez komarzyska 🙂

    • Neszka, tak jak pisałam na fb, nie wpadłam na te komary, nigdy nie mielismy z tym problemu, owszem latem na fotelik czy wozek uzywalismy moskitiery, ale przy łozeczku nie byla konieczna moze tez dlatego , ze po 6 miesicach zaczela spac z nami :D:D

  • Kamila Litka

    U nas ochraniacze sprawdzily sie w 100 procentach dzieki nim dziecko nie włożyło nóżki ani raczki w szczebelki, a jak bylo starsze nie obijało sie o szczebelki. Karuzelka przydawała sie , szczególnie kiedy chciałam iść pod prysznic a byliśmy sami.zajmowała dziecko na chwile.rożek potem kolderka, niestety u nas śpiworki ( których miałam kilka) nie sprawdziły sie dziecko nie chciało w nich spać.zamiast poduszki mieliśmy książki pod materacem przy katarku. Pozostałych rzeczy nie mieliśmy.

    • czyli u Was gdzies w 50% sprawdziły się gadzety dzieciece 🙂

  • U nas na początku w łóżeczku był tylko klin i dziecko w rożku lub rożku z kocyka 😉 potem stopniowo doszła niania (wyjmowana na noc), karuzelka, miś, ochraniacz na szczebelki (gdy Młody zaczął się mocno wiercić). Przewijak na łóżeczko u nas bardzo był przydatny. Baldachimu nie chciałam, ale był czas w wakacje, że poważnie rozważałam zakup moskitiery na całe łóżeczko… Mnie też wiele rzeczy kusiło, ale finanse nie powalały więc wstrzymywałam się mówiąc, jak będzie potrzebne kupię. Jak łatwo się domyśleć większości nie kupiłam i cieszę się z tego. Niestety i tak trafiły nam się gadżety nietrafione.