Nawaliłam jako matka

Sierpień 01, 2017
Nawaliłam jako matka

My matki często zgrywamy superbohaterki. Potrafimy bez zająknięcia po całym dniu ciężkiej pracy przytargać do domu zakupy prawie że w zębach, jednocześnie niosąc dziecko pod pachą, ciągnąć za sobą wózek i psa na smyczy.

Zgrywamy przed innymi mamami jakie to jesteśmy poukładane, zorganizowane, perfekcyjne panie domu, w którym można dosłownie jeść obiad z podłogi. Zresztą śniadanie i kolację też, bo błyszczy się niczym pierścionek ledwo co odebrany od jubilera.

I za każdym razem, gdy widzę ten perfekcyjny wycinek ich świata, te wszystkie idealne mamy, które potrafią zrobić wszystko myślę sobie, że koniecznie muszę przygarnąć jedną z nich!

Bo mi czasem zdarza się nawalić. Szczerze? Ja tego wszystkiego nie ogarniam! A one z uśmiechem na twarzy, często przez zaciśnięte zęby próbują resztkami sił podnieść kąciki ust w odwróconą podkówkę. Tak jakby za chwile zwątpienia, rezygnacji, gorszego dnia czekało je wygnanie z macierzyńskiego raju.

Myślę, że łatwiej jest im udawać niż przyznać się, że macierzyństwo może być trudnym doświadczeniem, ciężką lekcją życia czy egzaminem, którego nie każda z nas zda pozytywnie.

Scenariusz układny przez nas każdego ranka ma sie nijak do rzeczywistości. Bycia matka nikt nas nie nauczył, żadne poradniki, magazyny i dobre rady babci nie są w stanie skumulować się w jedną księgę wiedzy, która znałaby odpowiedź na każde nurtujące nas pytanie z dodatkową opcją ctrl+f w tekście. Tak dla ułatwienia,  by żadna z nas nie musiała marnować czasu na wertowanie pomiędzy stronami.

Każdego dnia uczymy sie na własnych błędach i doświadczeniach, i to one sprawiają, że stajemy się lepszymi mamami. Więc dlaczego tak trudno przyznać się do błędu?

Z ogromnym trudem przychodzi nam powiedzenie, że dałyśmy ciała i popełniłyśmy błąd, że macierzyństwo nas przerosło i wcale nie jest takie kolorowe, jak wszyscy usilnie starają się nam je przedstawiać.

Brakuje nam dystansu do siebie i umiejętności żartowania z własnych słabości. Tymczasem nabranie odrobiny dystansu do samego siebie sprawia, że cześciej sie uśmiechamy i śmiejemy z siebie samych.

Dlatego dzisiaj otwarcie przyznaje się, że nawaliłam jako matka. I to nie jest żadna zbrodnia!

Z pozoru błacha sprawa, lecz moje niedopatrzenie mogło zostawić ślad na kolejne lata życia własnego dziecka. Prawie dałam ciała bo mogłabym w porę nie wyłapać nieprawidłowości, ewentualnych zaburzeń i schorzeń w jej stanie zdrowia. Wtedy dopiero plułabym sobie w twarz. Zapomniałam, że gdy dziecko kończy dwa lata należy udać sie z nim do pediatry na tzw. bilans dwulatka.  

Po co przeprowadza się bilans dwulatka?

Bilans dwulatka jest badaniem okresowym, na którym lekarz stwierdza i ocenia czy dziecko rozwija się prawidłowo. Badanie jest szczególnie ważne, ponieważ pozwala wykryć wczesne wady rozwojowe, poważne choroby, ocenić rozwój fizyczny i psychoruchowy dziecka. Jeżeli podczas takiego badania, lekarz wykryje u dziecka jakieś niepokojące objawy zleca szczegółowe badania i kieruje do odpowiedniej poradni specjalistycznej. Kolejne badanie bilansowe przeprowadza się, gdy dziecko kończy cztery lata, więc ten okres przejściowy może być tragiczny w skutkach.

Jak przebiega badanie bilansowe?

Na badanie przychodzimy ze zdrowym dzieckiem. Trwa około 30 do 60 minut, wszystko zależy od tego czy dziecko wspólpracuje z lekarzem. Niektóre dziecki, w tym moja Amelia na sam widok lekarki i przychodni zaczyna płakać, więc wizyta trwała zaledwie 15 minut. Badanie przeprowadzane jest w obecności rodzica lub opiekuna, który ma stały kontakt z dzieckiem. Podczas takiego bilansu lekarz bada dziecko, obserwuje reakcje, zachowanie oraz zadaje szereg pytań, wszystko zapisując na formularzu zatytułowanym „Bilans zdrowia dziecka dwuletniego”, dzięki temu mamy pewność, że żadne z istotnych badań, kwestii nie zostaną pominięte.

O co pyta pediatra?

  • Czy dziecko potrafi pewnie chodzić, biegać,
  • wspiąć się samodzielnie na krzesło,
  • wchodzić po schodach,
  • bawić się klockami,
  • rozpoznawać kształty i wrzucać klocki np. do sortera.
  • czy mówi, jak często, czy potrafi łączyć dwa słowa w zdanie,
  • czy sygnalizuję potrzeby fizjologiczne,
  • czy potrafi samodzielnie trzymać sztućce i jeść,
  • czy rozumie proste polecenia i je wykonuje, np. podaj, przynieść zabawkę,

Co jest kontrolowane podczas badania?

  • Ocena rozwoju psychoruchowego,
  • ważenie i mierzenie (wyniki nanoszone są na siatki centylowe),
  • kontrola szczepień obowiązkowych,
  • sprawdzenie uzębienia, 
  • kontorla budowy, proporcji i postawy ciała,
  • sprawdzenie wzroku i słuchu.

Pamiętajcie idąc na wizytę kontrolną warto zabrać ze sobą książeczkę zdrowia, a jeżeli tak jak ja zapomniałyście o badaniu, łapcie za telefon i umawiajcie się do lekarza. Nam podczas wizyty lekarz zlecił badanie moczu i morfologię. Wyniki moczu wyszły kiepsko więc dodatkowo zrobiliśmy posiew i póki co czekamy na wyniki. 

A wy? W jakiej sytuacji dałyście ciała? Udało się wam to naprawić?

Udostępnij

gadkamatka

Patrycja, 28 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.