Whisbear – strażnik snu niemowlat! (Konkurs)

Listopad 19, 2015
Whisbear – strażnik snu niemowlat! (Konkurs)

Kolka niemowlęca to dolegliwość spotykająca niemowlęta w wieku od pierwszego do trzeciego miesiąca życia. U nas trwała dłużej. Pożegnaliśmy się z nią dopiero w połowie szóstego miesiąca.

Oprócz naturalnych metod walki z tym nieprzyjemnym zjawiskiem, posiłkowałam się również specyfikami z apteki. Każdy z Was czytał o nadzwyczajnych właściwościach trudno dostępnych w Polsce niemieckich kropli Sab Simplex czy dostępnych w każdej aptece kropli Espumisan, Esputicon, Bobotic, Infacol, Gastrosil, Lefax itp. Pomogło coś? U nas nic.

Suszarka chodziła 24/7, ciepłe okłady, odkurzacz, okap, gimnastyka – nóżki do brzuszka i dalej nic… Amelia jak płakała, tak płakała. Najgorsze były wyjazdy, kiedy nie mogliśmy zabrać ze sobą okapu albo odkurzacza. Marzyłam o przenośnej suszarce i mini okapie czy odkurzaczu, który zmieściłby się do torebki!!!

Niestety nikt nie wymyślił jeszcze złotego środka, który w ciągu minuty rozprawiłby się z kolką. Ale nie jesteśmy wobec niej zupełnie bez szans. Pewnego ranka obejrzałam DD TVN, a w nim wywiad z Julą i Zuzą, które stworzyły MISIA DO ZADAŃ SPECJALNYCH!

O jego nadzwyczajnej mocy mogę powiedzieć, że stoi na straży spokojnego snu niemowląt i robi to bardzo skutecznie! Przyjazny, kojący szum, zamknięty w ślicznym Misiu, zawsze w zasięgu ręki.

Miś Whisbear do zadań specjalnych, teraz jest sprytniejszy, niż kiedykolwiek!

1.Serce – szumiące serce misia Whisbear, przypomina dziecku dźwięki znane z życia płodowego. Serduszko działa przez 40 minut jest to czas, w którym maleństwo przechodzi do fazy głębokiego snu. Teraz Serce misia jest sprytniejsze! Reaguje w sekundę na płacz dziecka, dzięki funkcji CRYSensor.

Podczas naszych testów zauważyłam, że nie tylko reaguje na płacz dziecka. Urządzenie wybudza się również na głośną rozmowę, krzyk czy inne urządzenie, które wydaje głośne dźwięki. Whisber jest bardzo czujny!

2. Innowacyjna funkcja CRY SENSOR – miś czuwa nad spokojnym snem dziecka, nawet wtedy, gdy Wy śpicie. Whisbear z funkcją CRYsensor po 40 minutach szumienia łagodnie wycisza się i przechodzi w tryb czuwania. Gdy Whisbear rozpozna płacz dziecka, od razu reaguje uspokajającym szumem, a po 20 minutach działania ponownie przechodzi w tryb nasłuchu. 

3. Whisbear Elegant – idealny na prezent! Whisbear zapakowany jest w eleganckie pudełko i przyjemny woreczek, który chroni przed kurzem. 


4. Made in Poland – żadna chińska robota! Miś został w całości zaprojektowany w Polsce przez Julę i Zuzę.


Whisbear to również idealny prezent dla każdej mamy. Dlatego wraz z marką Whisbear mam dla Was niespodziankę. Do wygrania strażnik snu niemowląt z funkcją CrySensor i żółtą łapką!

Żeby wygrać misia, należy w komentarzu pod tym postem napisać mrożącą krew w żyłach historię Waszej walki z kolką niemowlęcą! A może kolka Was nie dotyczy? Też o tym napiszcie! Już Wam zazdroszczę!!!

Na Wasze zgłoszenia czekam do 30 listopada (do północy). Zwycięzca zostanie wyłoniony jeszcze przed Mikołajem. Jak zwykle pod postem (na dole)! Pamiętajcie o pozostawieniu adresu email!

Powodzenia!
Podoba Ci się to co napisałam, koniecznie zostaw komentarz! Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnych postów wystarczy, że:

polubisz nasz profil na FB
dołączysz do naszego grona na Instagramie


Będę Ci wdzięczna za każdy Twój krok w moim kierunku, dla mnie to sygnał, że to co robię ma sens.

Udostępnij

gadkamatka

Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.

  • Moje maleństwo z reguły bardzo spokojnie śpi i mało płacze. Myślałam, że kolki to coś, co nas ominęło i radowałam się każdą chwilą kiedy mała była jak aniołek. Do czasu… Pamiętam tę noc bardzo dokładnie, bo czułam się bezsilna… a to dlatego, że nie było mnie wtedy przy mojej córeczce i to tatuś walczył z kolką. Wyjechałam na weekend do siostry, tak po prostu żeby odpocząć. A on nawet nie zadzwonił, a sam dzielnie zmagał się ze zmorą naszego maleństwa. Tylko z opowiadań wiem, że masował, podawał herbatkę, puszczał muzykę relaksacyjną, do rana nosił i niemal sam płakał. Ostatecznie pomógł mu brat i jego nocna wizyta w aptece. Dzięki temu wiem, że mój mąż jest bohaterem naszej rodziny 🙂

    • Pamietam jak moja Amelka miała 2-3tyg i była aniołkiem spała grzecznie smacznie do czasu… Śmiałam sie wtedy, ze nasze dziecko nie bedzie miało kolki dokuczajac bratu , ktory przezywał koszmary nocne z córeczka 🙁

    • Ja też byłam taka dumna z małej i wszystkim się chwaliłam, że taka spokojna. Jak widać nie ma co zapeszać 😉

  • Nasza walka z "kolką" skończyła się w szpitalu. Dlaczego ? Igunia mając 2 i pół miesiąca zaczęła nocami strasznie płakać napinać się puszczać bączki i szła spać. Cieszyłam się że tak szybko jej mijały "kolki" . Niestety gdy pewnego ranka Iga miała temperaturę 39 w mojej głowie pojawiło się tysiąc myśli czy to kolka czy to po szczepieniu ( no ale po 5 dniach to dość późno na temp. ) przeziębienie ( brak objaw ) Poszłam szybko do przychodni osłuchowo czysta gardło ok uszka też :/ hmmm napinanie płacz bąk i cisza no kolka… no ale skąd ta temp. ?? Dostałyśmy skierowanie do szpitala po kilku godzinach badań wyników okazało się że mamy bardzo poważne Odmiedniczkowe zapalenie nerek… płacz u rodziców płacz dziecka.. Strach o każdą godzinę 🙁 Zostaliśmy poinformowani że jeśli antybiotyk nie zadziała mamy się nastawiać na najgorsze ( dializy w ostateczności przeszczep nerek ) … Chyba nie muszę pisać co czuliśmy w tym momencie. Mała miała codziennie zmieniany wenflon ponieważ jej się zatykał lub wypadał (po 4 dniach już nie płakała przy kuciu ) NA szczęście bardzo duża dawka antybiotyku pomogła ! po 10 dniach wyszłyśmy do domu. Teraz nie bagatelizujemy żadnych objaw :* Nie życzę nikomu takiej "kolki" Pozdrawiam ! marcysia104401@wp.pl

    • O matko! Jestescie wielcy ze daliście rade!!! U nas tez bywało ciezko i kilka wizyt w szpitalu… Ale nie do tego stopnia!

  • To było straszne… Powrót do domu ze szpitala miał zwiastować już tylko lepszy czas, te nieprzespane trzy doby w szpitalu odcisnęły piętno na mym organizmie i pierwszą noc w domu byłam nieprzytomna. A tatuś chodził z płaczącą córeczką do rana i nie mógł jej uspokoić… Kolejne noce też nie były lepsze. Nasz noworodek nie miał nigdy stwierdzonych kolek, ale nocami dawał ogromnie popalić! Do dziś mam w pamięci jak na zmianę siedzieliśmy przy łóżeczku z suszarką w ręce, z głowami opuszczonymi bo się przysypiało i tak od wieczora do rana, co kilkadziesiąt minut snu wybudzanie i suszarka w ruch… Za chwilę przyjdzie na świat nasza druga córka. Boję się nocy! Misiu ratuj nas!

    • Podziwiam, za siłę! Podbno przy drugim dziecko jest łatwiej 👌 trzymam za Was mocno kciuki!

  • Witam 🙂
    Jestem mama .
    Mama Miłoszka nas kolki na szczęście ominęły ufff 😉
    Synek oczywiście jest aniołkiem nawet do 7 miesiąca zasypiał sam w łóżeczku bez niczego tylko kocyk i nie ma dziecka 🙂 no ale do czasu teraz coś się stało nie wiem co że małemu królewiczowi się odmieniło i zasypia tylko na moich rękach dodam, że przy usypianiu musi koniecznie być włączona suszarka z yt i do tego wszystkiego muszę z małym skakać na piłce żeby zasnął i tak codziennie i co najlepsze mały nie chcę do nikogo tylko do mnie i u mnie na rękach zasypia moje plecy juz tego nie zniosą proszę uratuj mnie i podaruj nam szumisia mam nadzieje ze synek i miś będą spali spokojnie w łóżeczku razem, a mama usiądzie i zrelaksuje się przed laptopem w końcu i bez dźwięku suszarki na yt w tle 🙂
    Pozdrawiamy

  • Anonymous

    U nas narazie spokojnie od kolek tfuu tfuu. Uczymy się siebie z Antosiem 🙂 Pewnego dnia wybrałam się z mężem na zakupy- mały został z dziadkiem w domu. Chodzimy po sklepie ( tak tak wiem jestem okropną mamą bo jak można zostawić 2tyg dziecko- ale musieliśmy kupić wózek bo ten który zamówiliśmy wcześniej- PORAŻKA!) wracając do tematu 🙂 Chodzimy po sklepie i nagle dzwoni mój tata, mały płacze nie śpi, nie chce jeść. więc my do samochodu i pędem do domu, Problem rzeczywiście był- z wypróżnieniem 🙁 płacz, krzyk, brak apetytu…co robić tato?
    kropelki? czopki? herbatka koperkowa? MASAŻ !! I poszło 🙂 mieliśmy w momencie inne dziecko.
    Pomimo tego że ma 2 tyg i śpi cały czas to wiele rzeczy jest w stanie go obudzić, a wtedy tylo moja suszarka która zamieszkała z nami w sypialni jest w stanie go uspokoić. Myślę ze MIŚ pozwoliłby wrócić mojej suszarce na swoje miejsce a nasz syn miałby przy sobie przyjaciela który w każdej chwili potrafiłby go uspokoić, kto wie co jeszcze nas czeka 🙂 kinga.rasek@op.pl

  • Anonymous

    Mamo Patrycjo, ja bede mamą za kilka miesięcy a już zastanawiam się nad potrzebnymi gadżetami dla maleństwa. O misiach szumisiach słyszałam już wiele dobrego i myślę że okaże się niezbędny w każdej podróży oraz dziecięcej sypialni. Bardzo chciałabym wygrać tego misia 🙂 moja siostra rozśmieszyła mnie za każdym razem kiedy odwiedzajac ją i jej dzieci głównym meblem w sypialni okazywał się włączony odkurzacz podczas snu jej dwóch maluchów. Ja wolałabym whisbear i juz od początku pobytu z nowonarodzonym maleństwem mieć chodź jeden problem z głowy! Liczę ze los uśmiechnie sie do mnie i bąbelka w brzuszku :)))) Lena. lenastepniak@gmail.com

  • Oj nasza walka z kolkami zaczeła sie jak Marcelinka miała 2 tygodnie życie zamieniło sie w koszmar z każdym tygodniem ból i płacz się nasilał płacz naq rękach na łóżku w łózeczku w nocy bardzo czesto ją łapało . Wizyty u lekarzy nie pomagały żadne krople(mam ich pół reklamówki) . Dziecko było noszone cały dzień i i tak nie pomagało to nasze pierwsze dziecko i naprawde serce sie krajało jak nasza dzidzi tak płakało a ja nie mogłam jej pomóc sama z nią płakałam . W 3 miesiącu zycia bardzio sie nasiliło pojechaliśmy zrobić USG brzuszka bo juz nie wiedzielismy co robić tesciowa kazała przestac karmic piersią bo to moja wina kupili sztuczne mleko a ja nie chciałam przestac karmić i nie podałam wkońcu na jednym z forum przeczytałam ze pomagaja rurki windy(mała tez miała problem z gazami) po zastosowaniu ich z kazdym dniem było coraz lepiej . Teraz ma 4 miesiace i o kolkach już prawie zapomnieliśmy ale ten kosztar ponad 3-czny zawsze bede pamietać. Email kika0033@o2.pl

  • Oj nasza walka z kolkami zaczeła sie jak Marcelinka miała 2 tygodnie życie zamieniło sie w koszmar z każdym tygodniem ból i płacz się nasilał płacz naq rękach na łóżku w łózeczku w nocy bardzo czesto ją łapało . Wizyty u lekarzy nie pomagały żadne krople(mam ich pół reklamówki) . Dziecko było noszone cały dzień i i tak nie pomagało to nasze pierwsze dziecko i naprawde serce sie krajało jak nasza dzidzi tak płakało a ja nie mogłam jej pomóc sama z nią płakałam . W 3 miesiącu zycia bardzio sie nasiliło pojechaliśmy zrobić USG brzuszka bo juz nie wiedzielismy co robić tesciowa kazała przestac karmic piersią bo to moja wina kupili sztuczne mleko a ja nie chciałam przestac karmić i nie podałam wkońcu na jednym z forum przeczytałam ze pomagaja rurki windy(mała tez miała problem z gazami) po zastosowaniu ich z kazdym dniem było coraz lepiej . Teraz ma 4 miesiace i o kolkach już prawie zapomnieliśmy ale ten kosztar ponad 3-czny zawsze bede pamietać kika0033@o2.pl

  • Z moja córeczką Zuzanką przeszłyśmy 2 dni z kolką – były to dwa najgorsze dni odkąd zostałam mamą, gdyż nie wiedziałam jak pomóc małej. Płacz, płacz i płacz przez kilka godzin…. Nie pomagało nic kropelki, masaże brzuszka itp. Czułam się bezradna. Razem z mężem na zmianę nosiliśmy, tuliliśmy do późnych godzin nocnych. Pomogła rada położnej włożenie cieniutkiej „rurki” (nie wiem jak fachowo się nazywa) do odbytu i kolka przeszła w momencie. Więc polecam mamom, które zmagają się lub jeśli kiedykolwiek będą zmagać się z tym problemem.
    Jeśli chodzi o zasypianie to od jej 2 miesiąca życia nie mamy z tym problemu – mała po wieczornej kąpieli w momencie sama zasypia i przesypia całe noce oczywiście z karmieniem co 3 godziny. Gorzej jest w ciągu dnia – niestety muszę usypiać. Jak na razie daje radę dzięki piosence „Laleczka z saskiej porcelany”. Mimo wszystko ostatnio jej sen jest bardzo niespokojny, więc Miś Szumiś byłby idealnym rozwiązaniem tego problemu.
    Buziaki
    Domi

  • Anonymous

    Kolki.. są mi bardzo dobrze znane.. synek niestety je przechodzi i codziennie gdy nadchodzi godzina 17 dom staje na głowie ! Kiedy płacze, podkurcza nóżki płaczę razem z nim.. nawet CUD suszarka już nie pomaga 🙁 w zeszłym tygodniu nasze kolki skończyły się na przepuklinie pachwinowej czego skutkiem był zabieg chirurgiczny 🙁 najbardziej bolało mnie serce, że muszę zostawić synka na oddziale beze mnie ! Niestety przepuklina pachwinowa się sama nie cofa tak jak przy pepkowej. Zabieg był konieczny. Po 3 dniach w szpitalu wróciliśmy do domu. Nasz koszmar z kolką niestety trwa nadal. Próbujemy wszystkiego tylko szumiącego przyjaciela brakuje w naszej antykolkowej kolekcji !
    Nasz koszmar z kolkami nadal trwa, jednak trzeba tutaj wiele cierpliwości, prawdopodobnie kolki u synka będą trwały nie 3 miesiące a 6 – takie pocieszenie od lekarza.

    Pozdrawiamy ciepło.
    Monika M.

    monikapemperka@wp.pl

  • Anonymous

    .

  • Kiedy urodziłam Kubę miałam w pamięci koszmarne noce, z Ola i Antkiem. Noszenie, masowanie, śpiewanie, przejażdżki autem bladym świtem, cuda na patyku. Byliśmy przygotowani na najgorsze. Bo dosłownie rodzic podczas ataku kolki jest w stanie zrobić wszystko, tylko żeby ten świdrujący płacz się skończył. O dziwo nasz najmłodszy wówczas synek ładnie przesypiał noce, kolek nie miał. Ależ byliśmy szczęśliwi, do czasu kiedy mały miał ponad miesiąc. To była pamiętna sylwestrowa noc, około 21 nastąpiła godzina "zero" krzyk, wrzask, rzucanie nóżkami. Suszenie suszarką, tulenie, noszenie, bujanie, masowanie, bujanie. Nic nie pomagało, wszelkie środki farmaceutyczne można było o kant ……potłuc. Powiem tak, MY rodzice doświadczeni, z 15 letnim stażem, polegliśmy. Potknęliśmy się o kolkę 1,5 miesięcznego bąbla. Mijały sekundy, minuty, godziny. Tańczyliśmy razem w takt wrzasków małego. Na zewnątrz strzelały petardy i fajerwerki, lał się szampan, a my mieliśmy salwy bączków i pierdków, u nas lały się łzy synka i moje. Mąż posadził sobie w końcu naszą kupkę nieszczęścia w zgięciu nóg i swojego brzucha, mały strzelił kupę giganta i równo z nastaniem Nowego Roku, błogo zasnął rozluźniony i spokojny. Odetchnęliśmy z ulgą i padliśmy razem z nim. Trzeba przyznać, że tego Sylwestra zapamiętamy chyba na bardzo długo. Kuba nie był dzieckiem kolkowym, tylko ten jeden jedyny raz, dał nam tak popalić. Może chciał uczcić na swój sposób Nowy Rok? Trzy miesiące temu urodził nam się czwarty synek, kolek póki co nie ma, ale pamiętni tamtej nocy, jesteśmy czujni i nie dajemy się zwieść. Wróg nie śpi i może zaatakować w każdej chwili.
    Magda Matuszewska, mama Oli, Antka, Kuby i Janka
    magamat@vp.pl

  • Jesteśmy tymi szczęściarzami, którzy nie wiedzą co to kolka! Mało tego, jako mama prawie 2,5 letniej Majuszki nie mam pojęcia co to znaczy nieprzespana noc! Nie wiem komu mam dziękować! I prosić, aby kolejne nasze Maleństwo, które właśnie rozgaszcza się w brzuchu było takie samo. Jednak podobno nic dwa razy się nie zdarza. Trzeba się lepiej przygotować! Dlatego Szumiś musi się znaleźć w naszej wyprawce! 🙂

    kantorekkatjuszki@gmail.com

  • Kolki to koszmar! Zmagaliśmy się z nimi przez trzy miesiące dzień w dzień. Wszystkie kolkowe "specyfiki" nie są nam obce (wszystkie nazwy recytuje z pamięci o każdej porze dnia i nocy). Nic nie pomagało. Płakałam razem z synkiem. Pomagały okłady z ciepłych poduszeczek z wiśni i szum (który towarzyszy nam przy usypianiu do dzisiaj). Przy naszych zmaganiach padły trzy suszarki i dwa telefony na których puszczalismy szum. Miś to wybawienie!
    magdadurlik5@wp.pl

  • Nie tak dawno temu! Nie za siedmioma górami i nie za siedmioma rzekami, a w centrum Wrocławia w małym królestwie bobasowego brzucha zasiadła na tronie Zła Królowa KOLKA! Królowa Kolka ciemiężyła swój (swoją drogą) bardzo pokojowo nastawiony jelitkowy lud! Szturmowała brzuszek gazami, a innym razem z premedytacją i satysfakcją powodowała wzdęcia! Zaprzyjaźnione królestwa Mamy i Taty jednoczyły siły w walce o niepodległośc Zosiowego brzuszka, ale Kolka z pełną mocą odpierała ataki płynnych wojsk Espumisanu, rozgrzewających okładów i dobroczynnych masaży… Siły dobra słabły! Wtedy pojawiła się ONA- superbohaterka w niepozornej, szarej zbroi. A zwali ją Suszarką 🙂 Jej szum uspokajał bobasa i osłabiał siły złej królowej!

    Suszarka jest z Nami do dziś, ale czas na nią. Musi ruszyc w drogę i pomagac kolejnym ciemiężonym jelitkom. Chciałaby jednak pozostawic Nam jakieś wsparcie, gdy moce zła znów przybiorą na sile.

    Taki miś chyba sprostałby zadaniu 🙂

    ag.olinska@wp.pl

  • Anonymous

    Nasza przygoda z kolką niemowlęcą zaczęła się dość niespodziewanie. Wszystko było w porządku, przez pierwszy miesiąc córeczka była aniołkiem, dużo spała, była spokojna, płakała tylko gdy chciała cycka. Wiadomo dziecko jak to dziecko nie prześpi całej nocy, więc ciągle byliśmy niewyspani, bo mała spała w dzień a w nocy już nie chciała. Wtedy mieliśmy nadzieję że już niedługo to się zmieni i będzie coraz dłużej spać w nocy, a my będziemy mogli trochę odespać. Myliliśmy się… Był pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia i wtedy to wszystko się zaczęło… Ja zmęczona przygotowaniami do świąt poszłam spać szybciej, bo mąż chciał, abym choć troszkę odespała i został z małą u teściów troszkę dłużej. Jednak nie udało mi się długo pospać, przyszedł po pół godziny na rękach z płaczącą córeczką, nic nie pomagało, ani cycek, ani masaże. Zupełnie nic. Słyszeliśmy tylko ciągły płacz, całą noc masaże, kołysanie, przytulanie, śpiewanie. Nic nie uspokajało płaczącej córeczki. Mieliśmy dość po tamtej nocy, ale mieliśmy nadzieję, że to jednorazowa sytuacja. Niestety pomyliliśmy się. Takie zachowania zaczęły się powtarzać 2-3 razy w tygodniu. Wtedy wiedzieliśmy już że to kolki. Zaczęlismy podawać espumisan ale to nie pomagało. Było coraz gorzej. Córeczka spała po 2-3 godziny w nocy. Chodziliśmy jak żywe trupy. Nic nie pomagało, nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na uspokojenie małej. Wreszcie sięgneliśmy po poradę do wujka Google. I to był strzał w 10! Zaczęlismy włączać suszarką, aby uspokoić płaczącą Lenkę i pomagać jej zasnąć, owijaliśmy kocykiem i kołysaliśmy, czasami pomagało, czasami nie. Próbowaliśmy za wszelką cenę ulżyć córeczce w cierpieniu. Gdy nic nie pomagało, wsiadaliśmy w samochód i jeździliśmy. W aucie zasypiała, tak w nosidełku przenosiliśmy ją do domu i tak spała czasami 2, czasami 5 godzin. To była dla nas jedyna chwila wytchnienia. Myśleliśmy że robimy dobrze, myśleliśmy tylko o tym żeby ulżyć naszemu maleństwu. Ale to miało złe skutki, mała zaczęła mieć problemy z zasypianiem. usypianie kończyło się 2 godzinnym płaczem i naszym zmęczeniem. Bywały momenty że i ja płakałam. Zaczęły się kłotnie z mężem, ze zmęczenia nie byliśmy sobą. Dalej w kryzysowych momentach gdy już nic nie pomagało jezdziliśmy samochodem, ale w końcu trzeba było przestać i próbować innych sposobów. Mimo że tydzień temu córeczka skończyła rok, to dalej w zasypianiu pomaga mi niezawodna suszarka, szkoda tylko że pobiera tyle prądu…
    Cieszę się że kolki po 3 miesiącach się skończyły i mam nadzieję że już niedługo córeczka zacznie samodzielnie zasypiać, chociaż wiem że do tego długa i trudna droga…

    Alicja Biernat
    biernatalicja@o2.pl

  • Anonymous

    We wrześniu tuż po zmroku,
    W 2015 roku,
    Miesiąc minął od narodzin syneczka,
    Przyszła szybciej niż nie jedną czkaweczka.
    To była " KOLKA" rozpieszczona straszna psotnica,
    Robiła wiele szumu ta złośnica.
    Przez nią bolał brzuszek i był straszny krzyk,
    Trzeba jej się pozbyć powiedział tata w MiG.
    Więc do dzieła! Bujamy , całujemy i tulimy,
    Chyba jej szybko z naszego życia nie przepedzimy.
    Więc czas na leki i masaże brzuszka,
    Nadal nie znika ta straszna ropuszka !
    Przychodzi zawsze o jednej porze,
    Jak w jakimś horrorze.
    Jak ją przepędzić myśli mama i tata,
    Jak ona jest jak diabeł rogata!
    Odkurzacz, suszarka troszkę pomagaja,
    Ale wcale KOLKI na stałe nie przepędzają.
    I nagle przełom, ta szczęśliwa chwilą,
    Odchodzi on nas ta straszna dziewczyna.
    Zegnamy já i niech juz nie wraca,
    Poszła już gdzie indziej" taka jej już praca".

    Pozdrawiam
    Edyta Gnatowska
    Edytagnatowska@wp.pl

  • Anonymous

    R

  • Anonymous

    Kolka! Kolka! Kolka!

    U nas kolka doprowadziła do tego, że przez płacz, krzyk "darcie się" Piotruś o mało się nie pożegnał z tym światem. Byl bardzo malutki bo i wcześniak, wiec jego narządy nie były jeszcze dobrze rozwinięte, nabawił się przepukliny pępkowej, lekarze zalecili operacje, która prawie wydała na nas wyrok śmierci… kilka miesięcy Piotruś leżał w szpitalu, to są emocje , uczucia nie do opisania..nawet teraz kiedy próbuje zebrać w całość ten komentarz jest tyle smutku we mnie i rozpaczy ze mogło skończyć się to taka stratą dla nas, nie wyobrażam sobie co wtedy bym ze sobą zrobiła – jak miałabym żyć dalej.

    Byłam przerażona, to sa uczucia których nie da się opisać, może zrozumieć tylko ten, który był postawiony pod murem, w podobnej sytuacji, nigdy w życiu tak bardzo się nie bałam jak w tamtym okresie. Dzisiaj przezywamy ząbkowanie, ale to pikuś w porównaniu z tym co dały nam kolki.

    Pozdrawiam,
    Malwina Konieczny malwina.konieczny@wp.pl

    • Gratulacje! Proszę o podanie adresu do wysyłki! Ściskamy mocno :*

  • Anonymous

    Nasza przygoda z kolka nie kolka jak się okazało przytrafila się gdy syn miał ok 6 miesięcy…nigdy nie miał jakiś wielkich problemów że spaniem ,po mimo że w nocy z zegarkiem w ręku pobudka była co 2 godz…w ciągu dnia raczej też był spokojny ,jednak pewnego dnia ,podczas mojej nie obecności w domu,wiadomo matka to tez kobieta i czasami musi zajasc sie soba i tylko soba:-)siedzac na zajeciach szlifujac swoj angielski- dostaje telefon-….krzyk syna był taki że nie sposób opisać,nie musiał mi nikt nic tłumaczyć,było jasne że coś się dzieje zlego..tak jak stalam tak szybko wyszlam-nigdy tak szybko nie bieglam ,normalnie dojście zajmuje minok 10 min a w tym dniu byłam chyba po minucie…krzyk syna było słychać już na schodach-gdy weszłam przytulilam misia,dalam jeść troszkę się uspokoił i myslam że sytuacja opanowana-ze może potrzebował mojej bliskości .Jednak nie..położyłam syna spać – jednak krzyk powrócił był nie do opanowania-pierwsza myśl może ma kolke…w ruch poszła suszarka ,odkurzacz ,muzyczka relaksujaca,noszenie bujanie i tak całą noc…syn krzyczał po 30 min zasypial ze zmęczenia płaczem i po kolejnych 30 się budził z krzykiem…po całej bezsilne nocy zdecydowała że jedziemy do szpitala .Tam okazało się że syn nie mógł zrobić siku i dlatego taki krzyk…Diagnoza ostre zapalenie pecherza i pobyt w szpitalu-lekarz przy antybiotyku zapomniał dać osłonowych leków …pisze żeby mamy nie lekceważył symptomów niepokojących,żeby nie bały się jeździć do lekarza-ja na początku macierzyństwa spotkalam się z lekarzami którzy uważali że matki są przewrazliwoone że przyjeżdżały z byle katarkiem itp teraz już wiem że zdrowie mojego dziecka jest najważniejsze i nie boje się konfrontacji z lekarzem a na początku tak bylo-dllatego dopiero nad ranem pojechała do szpitala bo miałam głowę nabita że ktoś mi powie że z płaczem dziecka przyjeżdżam a to normalne że czasami płaczą…

    Przed nami drugie rozwiązanie,na święta BN pojawi się nasz kolejny syn i czas pokaże czy czy uda się uniknąć kolek:-) Jak kazda matka gdybym miala tylko taka moc to przeniosla bym kazda troske i bol swojego dziecka na siebie…Misia szumisiabwidziałam u znajomych i jest nim zachwycona -niech pomaga maluszka
    Pozdrowienia mamusie
    espruch@wp.pl

  • Anonymous

    Nie widzę swojego komentarza😒

    • Proszę spróbować dodać jeszcze raz 🙂

  • Witam serdecznie 🙂 Przede mną najważniejsza rola życia- rola matki 🙂 Jestem obecnie w 36 tygodniu ciąży,pod serduszkiem noszę najważniejszą dla mnie istotkę moją upragnioną córeczkę <3 Iga- bo tak będzie miała na imię jest moim pierwszym dzieckiem więc liczę się z tym,że rola jaka mnie czeka będzie zupełnie czymś nowym dla mnie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego,że bycie rodzicem niesie ze sobą ogromne pokłady szczęścia ale też i ma tą ciemniejszą stronę na początku kiedy wspólnie poznajemy się z naszą pociechą,kiedy dopiero nabieramy wprawy w codziennych czynnościach karmienie,przewijanie czy kompanie i gdy dziecko zaczyna płakać a na samym początku zupełnie nie wiemy dlaczego zaczynamy zaspakajać jego podstawowe potrzeby i nagle okazuje się,że nic nie pomaga,słuchamy złotych rad swoich mam czy babć,które również na nic się nie zdają wtedy okazuje się,że dopadł nas czyli dziecko i rodzica największy koszmar- KOLKA !! 🙁 Każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej,chce zapewnić wszystko co najważniejsze i najpotrzebniejsze do prawidłowego rozwoju i wychowania swojej pociechy,dlatego też warto zapewnić sobie i dziecku jakąś ciekawą alternatywę,gdy wszystkie złote rady się nie sprawdzają. Taki szumiący miś to wspaniały gadżet dla rodzica i niezawodny przyjaciel dla dziecka 🙂 który potrafi podobno zdziałać prawdziwe cuda,pomaga w wyciszeniu się i zaśnięciu dziecka,działa kojąco gdy dziecko dręczy ta wstrętna kolka. Słyszałam wiele pozytywnych opinii na jego temat,od moich znajomych matek… bardzo chciałabym stać się szczęśliwą posiadaczką Whisbeara żeby mieć go pod ręką od pierwszych dni córeczki na świecie,kiedy będzie musiała zmierzyć się z zupełnie nowym dla niej otoczeniem a ja z nową dla mnie rolą 🙂 Mamy dzieci,które dopadła kolka wiedzą jak strasznie cierpi dziecko i razem z nim wszyscy w około jak płacz dziecka rani serce matki,dlatego może warto dać szansę przyszłym mamuśką aby mogły cieszyć się macierzyństwem,żeby przeważały te lepsze chwile a dziecko mogło czerpać radość z dzieciństwa już od pierwszych dni 🙂 Termin porodu zbliża się wielkimi krokami a ja w głowie mam pełno obaw,lęk a zarazem wielką radość i bardzo się niecierpliwię aż przytulę swoją córę 🙂 Głęboko wierzę w to,że pomożecie mi przebrnąć przez to nowe wyzwanie 🙂 pozdrawiamy z córeczką 🙂

  • Anonymous

    Tak czytam te wszystkie komentarze i się zastanawiam komu powinnam dziękować za to, że moją dwójkę ominęło to paskudztwo. Jednak moja córcia (4.5 miesiąca) od jakiegoś czasu miewa kłopoty ze snem (czyt. baaardzo często😂) w ciągu dnia. Jednym razem trzeba być bardzo bardzo cichutko żeby chociaż chwilę pospała, najlepiej to w ogóle nie oddychać, a z kolei przy następnej drzemce można garami tłuc nad uchem i nic jej nie rusza😊 Jestem pewna, że taki strażnik snu sumiennie by czuwał nad drzemkami Nadii. Ona by była wyspana, a co za tym idzie mama miała by spokojną głowę i nie martwiłaby się, że córcia jest niewyspana i marudna😊
    Pozdrawiamy Natalia i Nadia😘

    natalus51@wp.pl

  • Anonymous

    U nas lato, u nas raj!
    Nie ma kolki w to mi graj!
    Lecz to tylko spokoju pozory
    Bo maluszek do snu nie jest skory
    Co z tego że nie płacze
    Skoro spać nie daje tacie?
    Więc rodzice wymyślili
    Trzeba szumu moi mili!
    Szumiącego misia bardzo pożądamy
    Póki co szum z komórki włączamy
    Komórka fale różne emituje
    Dlatego mama trochę się stesuje
    A gdy komórka swe szumy urządza
    Mamie facebookowa tworzy się żądza
    Poplotkować przez telefon też nie może
    No i od razu jest w średnim humorze
    Znowuż gdy taty komórka jest w użyciu
    Nie może on słuchać muzyki przy garów myciu
    Ale mały Teodor już w szumie gustuje
    Śpi spokojnie, a potem dobrze się czuje
    Więc jakie wyjście mamy?
    Swe komórki dziecku oddamy
    Więc bardzo o misia Gatkę Matkę prosimy
    Komórki odzyskać już chyba musimy!

    ola.laskowska@gmail.com

  • Nie wiem czy kolka nas dotyczy.. mam nadzieję że nie… Moja Lili albo Zuzia (jeszce nie mam pojecia) ma 33, 5 tygodnia i siedzi w brzuchu jeszcze. Będę mamą pierwszy raz i bardzo się boję jak sobie poradzę, doświadczenia też z dziećmi nie mam, nawet szczerze mówiac nie lubiłam nigdy dzieci 🙂 Ale swoje to swoje, przychodzi taki czas, ze się na nie decyduje, albo los decyduje za nas. Już ją bardzo kocham i chciałabym wszystko dla niej co najlepsze, miś pomógł by nam zarówno w kolce jak i bez niej, trzymam mocno kciuki. Anka anna.bal83@interia.eu