Cesarskie cięcie na życzenie?

Maj 10, 2016
Cesarskie cięcie na życzenie?

Z roku na rok cesarskie cięcie „cieszy” się coraz większą popularnością. Statystyki wskazują, że co roku zwiększa się ilość kobiet nawet do kilkunastu tysięcy rocznie, których cesarka nie ma żadnego wskazania medycznego.  Jest tzw. cesarką na żądanie, cesarką płatną, czy cesarką za pieniądze – bo przecież wszystko można załatwić…

Cesarka na żądanie ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Tak jak karmienie piersią czy mm.  A w której grupie Ty jesteś?

Argumentów za cięciem cesarskim jest wiele. Do tych najczęstszych należy strach przed bólami porodowymi, jakie niesie za sobą poród naturalny, niechęć do naturalnego porodu, jego przebiegu, obawa przez nacinaniem, a nawet pęknięciem krocza oraz strach, że lekarze zdecydują się na cięcie cesarskie zdecydowanie za późno. Co mam na myśli?

Zdarza się, że w trakcie przedłużającego porodu naturalnego dochodzi do zaniku tętna płodu, matka nie ma sił i mdleje, cała akcja porodowa nie przebiega książkowo, a w konsekwencji matka znajduje się w stanie przed rzucawkowym, wszystkie te sytuacje, występujące osobno bądź razem powodując zagrożenie życia dla dziecka i matki.

Dziś wiele kobiet decyduje się na cesarskie cięcie świadomie, choć mogą rodzić siłami natury.

Ja byłam nastawiona od samego początku na cięcie cesarskie, mogła być to prywatna klinika „byle mi ją zrobili”. Nie bałam się bólu, chociaż moje skurcze co 15 minut, które podobno nie były skurczami sprawiały, że wyłam jak bóbr. Dlaczego cc? Bałam się tego, że będzie „za późno”.

Mam mniejsze wyrzuty sumienia, że jednak okazało się, że miałam wskazania medyczne do cc. Gdybym, miała drugi raz wybierać, decydować między porodem siłami natury a cięciem cesarskim – mimo wszystko drugi, trzeci i czy nawet kolejny raz wybrałabym cięcie cesarskie. Świadomie.

Cesarka nie taka straszna – sprawdzone.

Mój poród zaczął się dokładnie w 36 tygodniu ciąży, jak już kiedyś pisałam będąc na wakacjach odeszły mi wody. O 1 w nocy dzwoniłam do lekarza prowadzącego czy mam wracać do Katowic, bo przecież miałam rodzić w CZD na Ligocie 24 września, 23 września miała stawić się o 8 rano na izbę przyjęć… A mamy 30 sierpienia i co dalej!

…musisz zostać na miejscu, to zbyt ryzykowne, żeby wracać.

Czułam się, jakbym miała rozpaść się na miliard drobnych kawałków i nic i nikt, nie był  w stanie  pozbierać mnie do kupy.

Oczywiście, zapomniałam badań grupy krwi, KTG w normie, ale cały czas brak tych badań, a minuty płynęły, godziny uciekały i tak od 1 do 7 czekałam, aż ktoś się mną „zajmie”. W głowie miałam najgorsze myśli „ona już nie ma wód płodowych od 6 godzin”. Za każdym razem, gdy podpinali mi KTG, serce biło mi coraz mocniej – bałam się, cholernie się bałam, że nie będzie słychać…

Cesarka nie taka zła mimo, że:

  1. Trzęsłam się prawie jak mój cellulit na nogach, gdy  biegam. Anestezjolog nie potrafił się wkłuć ze znieczuleniem, robił  trzy podejścia. Jak mówia do trzech razy sztuka, w końcu udało się w pozycji siedzącej. 
  2. Dostałam, jakiś środek na uspokojenie, ale nadal się trzęsłam. Czułam, że odlecę, ale ciekawość przebiegu całej operacji była silniejsza – a i lampa nad moją głową, w której widziałam każdy krok lekarza, jego ręce, skalpel itp. musiałam bacznie obserwować.
  3. Po 2 minutach słyszałam płacz Amci.
  4. Dzień po cesarce wspominam jako najgorszy ból w moim życiu. Tak dokładnie, w sobotę przeleżałam cały dzień, podpieta pod kroplówkę. Amelia leżała w inkubatorze, przywieźli mi ją dosłownie na chwilę. W niedzielę skończyła się taryfa ulgowa, po obchodzie już został postawiona na własne nogi. Zmuszono mnie do spacerowania po sali! Chodziłam jak paralityk, kurczowo trzymając się wózeczka od kroplówki, nie chciałam go oddac za żadne skarby, podejrzewam ze babcia stuletnia porusza się sprawniej i szybciej niż ja. Poruszanie po chwili to był pikuś. Wyczynem było usiąść i z powrotem podnieść się.
  5. Po nocy było najgorzej. Dzień minął w pozycji stojącej, na noc musiałam jednak się położyć. Spałam na wpół siedząco, nie było źle przy kładzeniu się, tragedia podnieść się rano. Znów od nowa rozruszać kości, bliznę. 
  6. W trzeciej dobie mysłałam ze cycki mi ekspolodują! Mity o braku pokarmu po cięciu cesarskim obaliłam w 72 godziny! 72 godziny i nawał mleczny przy wcześniaku! Mogłam wykarmić pół oddziału noworodków. 
  7. Połóg? Podobno po cc ciężko zapanować nad krwawieniem, połóg przedłuża się w nieskończoność, przygotowana z 4 paczkami podpasek wielkości pieluch dla osób starszych, bałam się, że może ich braknąć… Po czterech dniach krwawienie zniknęło jak ręką odjął, zastanawiałam się,  czy wszystko w porządku…
  8. Po 5 dniach czułam się jakbym nie miała żadnej operacji. Wiadomo rana trochę pobolewała, zwłaszcza o poranku, ale nie był to ból przeszkadzający  w normalnym funkcjonowaniu i opiekowaniu się noworodkiem.
  9. Blizna? Niedostrzegalna, lekarze w Suchej Beskidzkiej zrobili mistrzostwo. Przyznam szczerze bałam się, że dorwie mnie tam jakiś rzeźnik i sprawę spartaczy. 

Dzisiaj życzę każdej z Was i osobna, naprawdę książkowego porodu naturalnego lub za pomocą cięcia cesarskiego, to Wasz wybór w jaki sposób dziecko przyjdzie na świat. Nie przejmujcie się opinią wsród innych mam, że poprzez cięcie cesarskie jesteście gorszymi matkami.  Nie ma to znaczenia, musicie mieć tego świadomość. Nie obwiniajcie się, spójrzcie na swojego brzdąca i cieszcie się każdą chwilą razem. Bo tylko to się liczy.

 

Udostępnij

gadkamatka

Patrycja, 28 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.

  • Magda

    Ja chciałam mieć cc, ale lekarz przekonał mnie żebym spróbowała rodzić sn i jeśli sobie nie poradzę to wtedy cc.I teraz gdy już mam poród za sobą wiem, że jeśli tylko bedzie to mozliwe to kolejne dzieci chce rodzic sn. W dzisiejszych czasach przy znieczuleniu zewnątrzoponowym poród jest naprawdę bezbolsny, bardziej bolały mnie skurcze przed;) zaraz po porodzie dostalam córeczke na 2h (skóra do skóry) i potem poszłam o własnyh siłach pod prysznic, na nastepny dzien już biegałam po korytarzu:)

  • Ja też po cichu marzyłam o CC, bo bałam się właśnie, że nie podołam, że przeze mnie małej coś się stanie. Później cieszyłam się w duchu, że pod koniec ciąży była nadal ułożona pośladkowo, więc poród naturalny odpadał. Ale w końcu miałam CC na cito, bo córci spadało tętno jak leżałam na patologii ciąży. Okazało się, że podduszała się pępowiną. Też urodziłam miesiąc przed czasem. 🙂 Ale w sumie cieszę się, że w razie drugiej ciąży, będę miała już odgórnie wskazania do CC, bo patrząc po mojej reakcji (też się tak trzęsłam jak Ty), pewnie był rzeczywiście nie dała rady przy PN.

    • Ja drugi i kolejny bym zdecydowała się na cc! Ale nie planuje puki co więcej Amelek 😀

  • Renia

    Ja rodziłam przez cc ze względu na złe ułożenie dziecka (nie obróciło się główką w dół). Po porodzie nie miałam mleka, pojawiło się w 5 dobie. Przez ten czas w szpitalu był karmiony mm i dodatkowo dostawał probiotyk ffbaby aby jego brzuszek kolonizowany był przez dobre bakterie a nie szczepy szpitalne. Po powrocie do domu zaczęłam karmić piersią i karmię dalej 4 miesiąc.

    • Myslałam, że napiszesz iz karmisz juz dwa lata 🙂 a tutaj masz w domu niemowlaczka , takie piekne chwile przed toba <3 moja amelia w sierpniu konczy dwa lata i mam wrazenie, ba tak jest! ze czas ucieka mi miedzy palcami! Korzystaj z chwil z synkiem <3

  • Gosia

    Urodziłam mojego synka bez znieczulenia sn. Owszem bolało ale ja tego bólu nie pamiętam. Dwie godziny po porodzie wzięłam prysznic i mogłam zająć się synkiem w hotelu przyszpitalnym. Do końca nie wiedziałam jak będe rodzic bo miałam łożysko przodujace ale na szczęście się przesunelo.