Nie wlałam jej tylko dlatego, że…

Październik 17, 2017
Nie wlałam jej tylko dlatego, że...

W macierzyństwie są czasem takie chwile, kiedy ręce nam opadają z bezsilności. Jesteśmy bezradne. Dzieci są marudne, robią za dużo bałaganu, hałasują, rzucają czymkolwiek co mają pod ręką, tylko dlatego, by zrobić nam na złość. A może po to, żeby zwrócić na siebie uwagę? Jak myślicie?

Posprzątałaś pokój swojego malucha, zabawki posegregowałaś w genialnej serii do przechowywania TROFAST z ikea, uśmiechnięta wracasz do salonu, siadasz na kanapie i zacierasz ręce – na dzisiaj już koniec! Oj moja droga mamo, jak Ty się mylisz. Teraz przez Ciebie Twoje dziecko ma ręce pełne roboty. Z pełną premedytacją biegnie do swojego pokoju, wywala pojemniki z zabawkami i wraca uśmiechnięte. A Ty myślisz „… Boże daj mi siłę bym to przetrwała”.

Czy ostatnio znalazłaś się w sytuacji, w której próbowałeś ze wszystkich sił powstrzymać swój gniew i hamować swoją wewnętrzną siłę, żeby nie krzyczeć na całe osiedle albo galerię handlową? Ja tak!
Nie trać nadziei! Bycie matką i macierzyństwo to piękne chwile, które wymagają cierpliwości i nowego sposobu myślenia.

W sierpniu pojechaliśmy na weekend do Zakopanego. Piękny hotel, świetna kuchnia, dużo atrakcji. Śniadanie open bar dla każdego coś dobrego. Naszykowałam Amelii „kulki” z mlekiem, bo poprosiła.
Wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyłam zareagować. W chwili złości pełna miska mleka i kulek, wylądowała na mojej tunice, jeansach i w butach, tylko dlatego, że nie pozwoliłam ściągnąć jej butów, by mogła gonić po restauracji na boso.

„Głupia matka, w czym jej ten brak butów przeszkadzał…?” A no przeszkadzał. W mojej ocenie restauracja nie jest miejscem, w którym trzy latka będzie biegać na boso, gdzie ludzie chodzą po wykładzinie w butach, rozlewają napoje czy spadają resztki jedzenia.
W miarę możliwości staram się zachować jakiś rozsądek w jej zachowaniu w miejscach publicznych. Uczyć i tłumaczyć, że pewnych rzeczy nie można robić w restauracji, na które pozwalamy w domu.

Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to „ale bym jej wlała”, ale oczy przeżuwających śniadanie gapiów z każdej strony świata przeszywały mnie na wylot. Nie pozostało nic innego jak policzyć do magicznych dziesięciu, wymusić uśmiech na twarzy i zachować zimną krew. Wstałam, złapałam ją za rękę i wyszłyśmy…

W całej tej sytuacji znalazłam dwa plusy. Nie zjadłam śniadania, a więc zawsze mniej kalorii. A tak na poważnie, najważniejsza w tej sytuacji okazała się nasza pierwsza poważna rozmowa.
Usiadłam z nią na łóżku w pokoju hotelowym bez gapiów, bez rzeczy, które mogłyby ją rozpraszać, i zapytałam dlaczego tak zrobiła? Wytłumaczyłam, że nie powinna się tak zachowywać, bo mamie jest z tego powodu smutno, poprosiłam, żeby taka sytuacja nie miała już miejsca nawet w domu. Jak opowiadałam koleżanką incydent z weekendu, padały słowa ale bym jej wlała … Ja zachowałam spokój. Mój spokój i opanowanie było wynikiem długiego weekendu, podczas którego odpoczęłam, zregenerowałam siły, oczyściłam umysł i wyspałam się! Poza tym wierzę w to, że bicie dzieci nie jest metodą wychowawczą.

Co mnie zaskoczyło?

Moja trzy latka powiedziała „przepraszam mamusiu” i dodała „już dobzie”? I te „już dobzie” mnie rozwaliło na łopatki.

Jak więc zostać bardziej cierpliwą i wyrozumiałam mamą?

Dobrze się wyśpij

Jesteśmy bardziej podatne na wybuchy złości, kiedy jesteśmy zmęczone, niewyspane i mamy za dużo na głowie. Irytuje nas wszystko co znajduje się w zasięgu wzroku. Wiem, że w naszej codziennej gonitwie dom, przedszkole, dom, zakupy, dzieci, kąpiel, obiad, kolacja, sprzątanie itp. odrobina spokoju i pięć minut ze szklanką ciepłej kawy jest na wagę złota, a 7-8 godzin snu jest nieosiągalnym luksusem, jedyne co Ci pozostaje to odpuścić sobie. Pozwól sobie, aby niektóre rzeczy odłożyć na inny termin, a inne olać w zupełności.

Zachowaj spokój

Kiedy czujesz, że za chwilę eksplodujesz pomyśl „ Boże daj mi siłę, bo za chwilę ich pozabijam”, albo policz do 10! Nie pomaga? Licz do 100. Nie reaguj impulsywnie. Krzykiem i złością w stosunku do dzieci niewiele jesteśmy w stanie zdziałać, a nasze zachowanie może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Daj sobie chwilę na ochłonięcie. Wyjdź na balkon, do ogrodu, albo wyskocz na 15-sto minutowe zakupy do Rossmanna na promocję -49% 😊

Spójrz z innej perspektywy

Wylane płatki na tunikę, jeansy i buty spowodowały, że musiałam cała się przebrać może i plus, bo nie lubię tej tuniki. Może Amelia, jednak nie miała ochoty na te płatki i „delikatnie” chciała odsunąć miskę, dając sygnał „nie chce jeść”. Mogła przecież w ciągu minuty zmienić zdanie, a że ma za dużo siły to zbyt mocno machnęła ręką…

Chodzi o to, że zawsze może być lepsza strona tej historii. Nie tłumaczę, nie szukam drugiego dna, nie wymyślam powodów dlaczego tak zrobiła. Myślę, co dała nam ta sytuacja, czego nowego się nauczyłyśmy razem. Wylane płatki dały nam możliwość poważnej rozmowy, wyciągniecie wniosków i pierwszą naukę mówienia słowa przepraszam.

Zignoruj

Czasem najlepszą rzeczą jaką możemy sobie zafundować w chwili grozy jest zignorowanie frustrującej aktywności naszych dzieci. Raz na jakiś czas na pewno warto! Tylko, żeby nie weszło Wam to w nawyk!

Rozpocznij swój dzień 15 minut wcześniej

Pięć razy w tygodniu zdarza mi się przestawiać budzik kilkukrotnie. Od dłuższego czasu staram się, ale wychodzi mi to z miernym skutkiem zacząć dzień o 6.00, ale tak jak wczoraj zwlekłam się z łóżka o 7.40 i wiecie co? Byłam wściekłą na samą siebie! Nie potrafiłam zdążyć ze wszystkim. Oczywiście oberwało się M, że to ja muszę z rana wszystko przy Amelii zrobić, ubrać, nakarmić, zawieźć do przedszkola. Dzisiaj wstałam 15 minut wcześniej, zdążyłam w spokoju nawet zjeść śniadanie i oddelegować męża z dzieckiem do przedszkola. Od razu dzień stał się przyjemniejszy.

Śmiej się

Czasami musimy sobie przypomnieć, że nikt nie jest doskonały, mamy lepsze i gorsze dni. Uśmiechnij się, śmiej się, bądź wesoła. Nie zawsze działa, ale warto o tym pamiętać! Dzieciństwo naszych dzieci przemija, nim się obejrzymy będą na studiach. Szkoda marnować tych chwil na durne gniewanie się i złości. Trzeba zachować zdrowy rozsądek i cieszyć się każdym nowym dniem.

Nie twierdzę, że jestem najbardziej cierpliwą mamą na świecie. Bo nie jestem, a macierzyństwo pogłębiło tę słabość tysiąc razy. Swoją cierpliwość tracę tak często jak Ty, ale staram się nad tym panować. Podobno cierpliwość można rozwijać w czasie, jest jak nawyk, który systematycznie wdrażamy w życie. A więc Amelko, do boju więcej takich bonusów dla mamy i będę oazą spokoju.

 

Udostępnij

gadkamatka

Patrycja, 28 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.