Przyszłość dziecka w twoich rękach

Maj 15, 2017
Przyszłość dziecka w twoich rękach

Każdy wie, że wychowanie dziecka i wypuszczenie go wprost we wrota dorosłości, zajmuje nie tylko kilkanaście lat, ale i wymaga na ten cały proces transformacji, pełnej po brzegi skarbonki. Nawet i dwóch, nawet i trzech, a czasem i tuzina!

Zastanawiałyście się kiedyś, ile potrzebujecie pieniędzy na proces dorastania począwszy od narodzin do ukończenia pełnoletności przez wasze dziecko? Koszt wychowywania dziecka jest oszałamiający i prawdopodobnie ciężki do wyliczenia. Niektórych wydatków nie jesteśmy wstanie przewidzieć, a same z doświadczenia wiecie, że zawsze „coś” wyskoczy w najmniej oczekiwanym momencie. Przeważnie jesteśmy w kropce wtedy, gdy w głowie snujemy plany na grubszy remont, nową szafę czy meble do kuchni.

Na przykład takiej nieszkodliwej infekcji dróg oddechowych nie jesteśmy w stanie przewidzieć z dnia na dzień. Wczoraj Amelię kładłam spać zupełnie zdrową, a rano obudziła się z gilem po kolana. Nie dość, że dzisiaj czekała nas prywatna wizyta u pediatry, bo do naszej przychodni dodzwonić się nie można – zawsze zajęte, czytaj: słuchawka odłożona z komentarzem „oj źle odłożyłam”, to dodatkowo pediatra uraczyła nas receptą zapisaną po brzegi lekarstwami, do wykupienia na wczoraj i skierowaniem na badania, jak się okazało „płatne”. I z mojego, pięknego, wymarzonego fotelu z IKEA póki co, zostało „aaaaaa kupię innym razem…”.

Wszyscy wiemy, że dziecko to skarbonka bez dna. A jego wychowanie, wyszkolenie i przygotowanie do startu w dorosłe życie to ocean potrzeb, kosztów i wydatków.

Jak szacuje Centrum im. Adama Smitha koszt wychowania jednego dziecka w Polsce (do osiągnięcia 19. roku życia) mieści się w przedziale od 176 tys. do 190 tys. zł, a dwójki dzieci – od 317 tys. do 350 tys. zł. Pokaźna sumką, prawda? Całkiem fajne mieszkanie mogłabym za to kupić, albo do m do remontu. Ale co mi po kolejnym mieszkaniu? Do snu go nie przytulę, a rano? Rano, nie ucałuję przed wyjściem do pracy.

Amelia ma już ponad dwa latka, dla mnie to odpowiedni czas by zacząć myśleć o jej przyszłości. Nie o tym kim będzie z zawodu, nie o tym by wybrać jej już uczelnie i kierunek studiów, ale o tym by zapewnić jej start w dorosłe życie. Dla mnie „start w dorosłe życie” to plan długoterminowy na jej przyszłość. Tak już mam zawsze planuję, analizuję, przeliczam i kalkuluję. Reasumując, myślę o tym, by umożliwić jej pójście do dobrej szkoły, opłacić zajęcia dodatkowe, które będą umożliwiały jej realizacji swoich pasji, czy opłacić wymarzone studia, gdziekolwiek by nie były. Nie tylko ja tak mam, ale gro moich klientów, z którymi mam na co dzień bezpośrednio kontakt w pracy.

Oni także o tym myślą, zastanawiają się w jaki sposób i od czego zacząć?

Tak się składa, że w większości przypadków największe ograniczenia związane z realizacją planów i wizji nas – rodziców wiąże się z finansami, a raczej z ich brakiem…

W praktyce plan oszczędzania na przyszłość dla dziecka realizowany jest bardzo często środkami dziadków czy też rodziców chrzestnych, albo i przez nas samych. Warto jednak podkreślić, że każdy sposób jest dobry pod warunkiem, że przybliża nas do wyznaczonego celu. Jednak najczęściej prekursorem oszczędzania na przyszłość dla dziecka są dziadkowie, to oni przychodzą z zapytaniem:

”Czy ma Pani jakieś konto, na które możemy odkładać co miesiąc pieniądze na studia wnuczki…”.

Aby zgromadzić pokaźna sumę w okresie 20 lat mamy, co najmniej kilka możliwości. Najprościej grać w lotto,  trudniej o wygraną. Więc ten sposób, uplasowałabym na ostatnim miejscu.

Jak oszczędzać pieniądze na przyszłość dla dziecka?

I tak naprawdę często nie ma znaczenia, jaki wybierzemy pomysł – każdy jest dobry, ważne by go zacząć realizować i nie przerywać. Najczęstszym powodem nie zrealizowania celu jest zaprzestania oszczędzania w momencie pojawienia się pierwszej poważnej kwoty na koncie lub odkładanie decyzji na później „od następnego miesiąca…”.

Nie trzeba być matematycznym geniuszem, aby zrozumieć, że odkładając co miesiąc 200 zł i zarabiając kilka procent rocznie, zysk nie będzie zabójczy. Ale będzie zalążkiem oszczędności.

Ile powinniśmy odkładać miesięcznie, aby opłacić studia dziecka? W jaki sposób i gdzie?

Pamiętajcie, nie tylko w kwestii oszczędzania na przyszłość dla dziecka. Ta reguła dotyczy każdego. Jeśli dzisiaj nie odkładamy nawet 1 zł, czyli nie odkładamy pieniędzy, to po 10 latach na naszym koncie, lub w skarpecie – jak kto woli, będzie nadal kwota zero – nic. Po 15 latach nadal nic i w kolejnych latach, nic – okrągłe zero zł.

Jeżeli dzisiaj zdecydujecie się oszczędzać 100 zł, to po 10 latach wasze oszczędności będą na poziomie 12 000 zł, zakładając oprocentowanie na poziomie 0%. Dużo? Mało? Macie dzisiaj tyle? Nie? Kiedy ostatnio mieliście? Jak wpłynął wam kredyt? To odpowiedź brzmi „dużo”. Na studia nie wystarczy, ale na co najmniej dwa semestry na uczelni w Polsce powinno.

A więc ile?

To wszystko zależy od waszych możliwości finansowych. Zacznijcie od sumy, która nie będzie miesięcznie bardzo obciążała waszego domowego budżetu, mały kroczkami, ale do celu. Zacznijcie od kwoty, która nie zmusi was do comiesięcznych wyrzeczeń, rezygnacji z kina czy wyjścia do teatru.

Abstrahując już od kwot, warto wszczepić w siebie nawyk oszczędzania, analizowania i planowania budżetu domowego, a nie żyć na kredyt i „na zeszyt”.

W jaki sposób?

Regularnie. Jak z każdym podjętym wyzwaniem. Cały czas trzeba go pielęgnować, dopieszczać, dbać. Nie odpuszczać na ostatniej prostej, bo wydaje się, że możemy iść na skróty i trochę pooszukiwać. Przyszłość dziecka to nie droga na skróty, to często droga wyboista, pod górkę, pełna wyrzeczeń i poświęceń. To droga, która kosztuje nas nie tylko cyfry na koncie, ale i wymaga systematyczności. Pamiętacie pierwsze kroki swojego dziecka? Po pierwszym upadku odpuściliście? Nie… Więc w tym przypadku też nie poddawajcie się.

Gdzie?

I tutaj pojawiają się schody, bo… Banki kuszą oprocentowaniem, lokatami, kontami oszczędnościowymi, programami regularnego oszczędzania i innymi tworami finansowymi w postaci polisolokat, zapakowanych w ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem gwarancyjnym z drobnym druczkiem i gwiazdką przy zdaniu*.

Nim podejmiecie decyzję, zapoznacie się z regulaminem, ogólnymi warunkami produktu oraz tabelą opłat i limitów, bo często zdarza się tak, że zysk, który może wypracować odkładana przez was kwota, zżerana jest przez opłaty dodatkowe – opłaty za ryzyko, zarządzanie czy zwykłą opłatę administracyjną.

Sprawdźcie, co oferuje wam bank, w którym macie konto, podpytajcie znajomych, gdzie oszczędzają pieniądze, warto wybrać się także na spotkanie do doradcy finansowego, ale nie wybierajcie takiego z pierwszej  łapanki, który nie zna się na rzeczy. W końcu to są wasze pieniądze i ich potencjał do pomanżania.

Macie już jakieś sprawdzony produkty, konta oszczędnościowe, które z czystym sumieniem możecie polecić innym? Wrzućcie w komentarzu, krótką informację, jaki jest wasz sposób na oszczędzanie. Na pewno ktoś chętnie skorzysta.

Udostępnij

gadkamatka

Patrycja, 28 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.

  • Katarzyna Robacka

    Bardzo dobry i wyważony tekst! Tak naprawdę istotne jest to, czy odkładamy na przyszłość dziecka a to, jak to robimy i ile odkładamy jest rzeczą drugorzędną. My założyliśmy konto oszczędnościowe i co miesiąc robimy przelew. Tam też lądują pieniądze, które bąbel dostaje w prezencie (np. na chrzest czy urodziny). Procent na koncie może nie jest za wysoki, ale lepsze to niż nic.

    • Kalina Borowiec

      My mamy Strażnika przyszłości – polisę, wcześniej zawsze parę groszy na konta dla nich specjalnie założone wrzucaliśmy.

      • Kalina, z jakiej firmy macie polisę? Weryfikujecie stan środków czy płacicie co miesiac w myśl zasady niech rosnie :)?

  • Dokładnie lepsza to niż nic 🙂 lepsze niż kolejna zabawka ktora wyląduje w kartonie czy na dnie szafy po kilku dniach 🙄

  • Bogna Blida

    Oczywiście, że w naszych rękach. Nikt za nas nie zajmie się naszymi sprawami 😉 Warto przemyśleć swoje fundusze i zainwestować w jakąś rozsądną polisę, np. wspomnianego w komentarzach Strażnika przyszłości 😉