Dzień z życia mamy, a w nim 5 minut dla siebie

Październik 10, 2016
Dzień z życia mamy, a w nim 5 minut dla siebie

To właśnie zwykle tak bywa. Zwykle jak chcę znaleźć odrobinę czasu dla siebie i przede wszystkim zrobić coś dla siebie. Jakoś w sekundę na przeszkodzie staje mi pranie w koszu, które jest tak sztywne, że gdyby nie fakt, że jest brudne byłoby idealnie wyprasowane, tona zabawek do segregacji, dwie tony naczyń i masa innych ważnych i ważniejszych rzeczy, które na wczoraj miały być zrobione. A gdzie ten czas, relaks i odpoczynek dla mnie? Wyobraźcie sobie…

Wyobraźcie sobie sytuację, w której ktoś z Waszych najbliższych sprawia, że każdego dnia Wasze ciało, ręce, twarz czują się piękne, zadbane, dopieszczone w każdym calu.  Wstajecie rano z łóżka i nie musicie się martwić sińcami pod oczami, opadającą powieką czy zmarszczką, która pojawiła się na czole zaraz po tym, jak Wasze dziecko postanowiło skakać ze stołu w kuchni, albo po kłótni z pielęgniarką w przychodni, która wyprowadziła Was z równowagi, gdy zaczęła krzyczeć i szarpać Wasze dziecko, które bało się kolejnego szczepienia…

Wyobraźcie sobie, że wstajecie rano i zamiast bajkowego śniadania do łóżka i bukietu świeżych kwiatów od ukochanego mężczyzny, spoglądacie w lustro i widzicie wyskakujące na czole masowo pryszcze, które wyrastają jak grzyby po deszczu w lesie.

Wyobraźcie sobie, że Wasza mama, przyjaciółka, siostra mają w ręku ten fach, swój salon kosmetyczny, a Wy macie tam pierwszeństwo zabiegów i wszystko zupełnie za darmo!

Wyobraźcie sobie, że żyłam w tej bajce przez 10 lat! Łapałam za telefon, wybierałam numer i czekałam, aż po drugiej stronie słuchawki usłyszę:  „… możesz przyjść na 10″.

Mogłam wybierać z listy zabiegów: kwasy, manicure, pedicure, żele, henna, masaże, mikrodermabrazja i wiele, wiele innych. A to wszystko za sprawką jednej pary cudownych rąk o nazwie MAMA.

Moja mama przez ponad 10 lat prowadziła salon kosmetyczny i w głównej mierze zajmowała się kosmetyką ciała, zabiegami na twarz i innymi cudownościami, które sprawiały, że gdyby nie studia i praca, mogłabym całymi dniami leżeć na fotelu kosmetycznym i z niego nie schodzić.

Bajka się skończyła wraz z przyjściem na świat wnuczki. Pasja przegrała z miłością do tego maleństwa, a moje konto bankowe z wydatkami na kosmetyczkę i z mniejszą ilością czasu, żeby pozwolić sobie na to wszystko.

Odkąd wróciłam do pracy na pełen etat zaczęło mi brakować czasu na swoje przyjemności. Ten kto pracował w korpo wie, że ten świat rządzi się swoimi prawami. Nie ma pracy „od…do”, a częściej jest „od i po” godzinach. Pogodzenie pracy, codzienności z macierzyństwem, szkoleniami, blogowaniem sprawiło, że pogubiłam się w tym wszystkim. Chciałam być w każdym aspekcie mojego życia na ponad sto procent.

Zrezygnowałam z tego co kocham…

Ostatnie kilka tygodni sprawiło, że sytuacje, które wydarzyły się w moim życiu zmusiły mnie by przewartościować swoje priorytety, ambicje, marzenia i zepchnąć je na drugi plan. Zrezygnowałam ze swojej pasji, hobby na rzecz rodziny i to jej zdecydowałam się poświęcić każdą wolną chwilę.

Pewnego ranka wykradając się niepostrzeżenie z łóżka, zerkając na moją dwójkę zrozumiałam, że czas przecieka mi przez palce. Pomyślałam, że nie ważne są świeżo pomalowane paznokcie, make up z okładki glamour, odrost na włosach  na kilka centymetrów przez który przedzierają się już siwe włosy, nie ważna wyprzedaż sezonowa, nie ważny relaks z ulubioną książką, nie ważny kończący się podkład w kosmetyczce, który był w stanie zdziałać cuda jak photoshop i namalować promienny uśmiech w pochmurny dzień.

Przestałam gonić, zatrzymałam się i postawiłam na nich. Na czas z nimi, nie z laptopem, nie z komórka, nie z social media. Było nas mniej, jeszcze mniej, aż pewnego dnia zniknęliśmy. Zamknęłam kwartał w pracy z zadowalającym dla mnie wynikiem, zresetowałam umysł, ciało, odpoczęłam.

Bo matce nie wypada, matka to powinna!

Przerwa nie do końca zrobiła mi dobrze. Zabrakło w tym wszystkim mnie. Mojej osobowości, pasji, tego za co bliscy mnie kochali. Pękłam jak bańka mydlana. To nie była ja. To nie był mój świat. To nie było moje życie. To było życie podporządkowane temu co wypada, co matka powinna.

Nie jestem zwolenniczką rezygnacji z pasji, hobby, rozwoju osobistego na rzecz dziecka i rodziny. Nie tędy droga. Nie zostałyśmy stworzone po to, żeby siedzieć w czterech ścianach zamknięte w domu. Każda z nas czasem potrzebuje chociaż 5 minut spokoju tylko dla siebie i wcale nie świadczy to o tym, że jesteśmy egoistkami czy wyrodnymi matkami.

Powiedziałam dość z przytupem nóżką jak u zbuntowanego dwulatka

Powiedziałam dość korzystania z toalety z dzieckiem na kolanach i każdej innej „mojej” czynności z dzieckiem w tle. Postanowiłam pewne niezupełnie zbędne dla mnie rzeczy ograniczyć do minimum. Przeorganizowałam swój dzień w taki sposób, żeby zyskać na czasie. I tak zamiast biegać po Tesco z koszykiem pełnym spożywki robię zakupy online. Zamiast biegać na paznokcie do manikiurzystki marnując przy tym 30 minut na dojazd, hybrydę na paznokcie nakładam sama w domu (o tym pisałam tutaj klik), zamiast biegać do kosmetyczki na hennę brwi zdecydowałam się na zabieg makijażu permanentnego (klik), zamiast biegać do kosmetyczki na czyszczenie twarzy postawiłam na domowe spa.

Domowe spa? Najlepsze rozwiązanie dla zapracowanych kobiet ceniących swój wolny czas.

Wyobraźcie sobie urządzenie, które zastąpi Wam zabieg mikrodermabrazji wykonywany w salonie kosmetycznym. Pozwoli Wam zaoszczędzić kilkaset złotych miesięcznie i powoli wykonać zabieg czyszczenia skóry w zaciszu domowym. Brzmi idealnie, prawda?

Doskonała pielęgnacja skóry w domu, czy to w ogóle możliwe?

Założę się, że każda z Was zadała sobie przynajmniej raz w życiu pytanie: jak to zrobić, żeby zapewnić sobie doskonałą pielęgnację skóry w warunkach domowych? Maseczki, kremy, peelingi? Tak to świetny pomysł, ale znam lepszy. Wszystko możliwe za sprawą tego małego urządzenia Philips VisaCare.

img_5920

Jak działa urządzenie?

Urządzenie Philips VisaCare wykorzystuje technologię mikrodermabrazji często stosowaną w profesjonalnych salonach kosmetycznych. Firma dostosowała tę technologię tak, aby można było bezpiecznie korzystać z niej w domu.

Co to jest mikrodermabrazja?

Mikrodermabrazja jest zabiegiem kosmetycznym, który polega na ścieraniu warstwy rogowej naskórka za pomocą specjalnego urządzenia.   

Co daje zabieg mikrodermabrazji?

  • Oczyszcza i odblokowuje pory,
  • Usuwa zaskórniki, redukuje objawy trądziku,
  • Pobudza skórę do produkcji kolagenu,
  • Poprawia ukrwienie skóry,
  • Poprawia kolor i elastyczność skóry,
  • Zmniejsza widoczność przebarwień i blizn,
  • Wspomaga lepszą wchłanialność składników aktywnych w kosmetykach.

Elementy zestawu

  • Indywidualnie dopasowane końcówki – do skóry normalnej i wrażliwej
  • Instrukcja użytkowania,
  • Podstawka do ładowania i przechowywania,
  • Zasilacz 100–240 V,
  • Etui do przechowywania,
  • Szczoteczka do czyszczenia.

img_5918 dsc07740

Jak używać VisaCare?

Krok 1

Przed pierwszym użyciem postępowałam zgodnie z instrukcją, czyli wykonałam próbę urządzenia na przedramieniu. Nie miałam żadnych podrażnień.  Zanim jednak przystąpiłam do zabiegu, dokładnie płynem do demakijażu i micelarnym oczyściłam twarz i osuszyłam ręcznikiem, ponieważ urządzenia nie można stosować na mokrą skórę czy pod prysznicem.

dsc07800

Krok 2

Do pierwszych testów zdecydowałam się użyć (zgodnie z zaleceniem producenta) końcówkę „sensitive” przeznaczoną do cery wrażliwej. Po włączeniu urządzenia przykładałam końcówkę do twarzy pozwalając jej „przyssać” skórę i przesuwałam góra-dół omijając okolice oczu oraz ust. W ten sposób przez kolejne pięć minut wykonywałam zabieg złuszczania naskórka, czyli mikrodermabrazję.

img_5919

Po pierwszym użyciu moja skóra była delikatnie zaczerwieniona, ale następnego dnia wszystko wróciło do normy. Za to buzia była „czystsza”, gładsza, taka porcelanowa co widać było po nałożeniu podkładu. Zabieg powtarzałam zazwyczaj po kąpieli dwa razy w tygodniu przez kolejne 4 tygodnie.

Krok 3

Po skończonym zabiegu na skórę zawsze nakładałam krem nawilżający. Jeżeli chodzi o samo urządzenie, czyszczenie po wykonanym zabiegu zajmuje nie więcej niż 15 sekund. Z urządzenia zdejmujemy końcówkę złuszczająca i myjemy pod bieżącą wodą, a następnie pozostawiamy do wyschnięcia.

img_5917

img_5914

Krok 4

Ciesz się gładką, czystą i promienną cerą każdego dnia!

Moja opinia

Od dawna marzyłam o urządzeniu, które pozwoli mi zadbać o swoją cerę w warunkach domowych nie wydając przy tym połowy pensji! Już po kilku dniach stosowania VisaCare zauważyłam poprawę jakości mojej skóry. Natomiast przy regularnym stosowaniu od ponad 3 miesięcy efekty są znakomite. Skóra jest gładsza, bardziej jędrna, a drobne zmarszczki i przebarwienia mniej widoczne. Dodatkowym plusem jest fakt, że kremy lepiej się wchłaniają.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, że w taki prosty sposób można zadbać o siebie, poświęcając tylko 5 minut dwa razy w tygodniu. Tyle każda mama jest w stanie wygospodarować i zarezerwować w swoim napiętym grafiku. Uważam, że urządzenie jest strzałem w dziesiątkę dla kobiet, które lubią dbać o swoją skórę, ciało i wygląd bez wychodzenia z domu, jednocześnie dbając o swoje lepsze samopoczucie.

Niedługo zbliżają się święta może warto napisać list do Świętego Mikołaja i opisać w nim swój wymarzony prezent. Ja już wiem co chcę dostać, a Wy? Może Święty Mikołaj Philips przygotuję dla nas niespodziankę 🙂

img_5912-2

 

Udostępnij

gadkamatka

Patrycja, 28 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.